
Dwayne Johnson bez maski – surowy dramat zamiast kina akcji
Dwayne „The Rock” Johnson zaskakuje. W filmie The Smashing Machine nie gra superbohatera ani nie ratuje świata – wciela się w prawdziwego zawodnika MMA, Marka Kerra, który odniósł sukces, ale zapłacił za niego ogromną cenę.
To opowieść o sławie, bólu, uzależnieniu i samotności w świecie, gdzie każdy cios może być ostatni.
Reżyser Benny Safdie (znany z Uncut Gems) postawił na brutalny realizm. Zamiast efektownych scen walk, pokazuje psychiczne rozbicie bohatera i jego dramatyczne życie poza ringiem. Johnson jest tu nie do poznania – surowy, zmęczony, zniszczony. To rola, która pokazuje, że potrafi być kimś więcej niż tylko ikoną kina akcji.
The Smashing Machine to film trudny, ale prawdziwy. Nie ma tu hollywoodzkiego happy endu, są za to emocje, pot, łzy i pytanie o to, gdzie kończy się sport, a zaczyna człowieczeństwo. Dla fanów MMA – obowiązkowy seans, dla reszty widzów – mocny dowód, że Dwayne Johnson potrafi zaskoczyć jak nigdy dotąd.
W dniu publikacji artykułu film znajduje się w bieżącym repertuarze kina Planet Cinema.

