Start Oświęcim Historia Historia Oświęcimia — kalendarium

Historia Oświęcimia — kalendarium

Oświęcim ma za sobą ponad osiem stuleci udokumentowanej historii. Był kasztelanią, stolicą księstwa, miastem Korony, galicyjskim prowincjonalnym miasteczkiem i miejscem największej zbrodni w dziejach ludzkości. Każda z tych tożsamości zostawiła ślad — w murach, w nazwach ulic, w twarzach mieszkańców.

Ta linia czasu nie jest podręcznikiem. To zaproszenie do wędrówki przez kolejne rozdziały miasta, które — jak mało które w Polsce — dźwiga historię zbyt ciężką, by ją streścić w kilku zdaniach.

Średniowiecze i Piastowie (1179–1457)

ok. 1179 r. - Oświęcim zmienia zwierzchnika

Gdy Kazimierz Sprawiedliwy, książę krakowski, przekazał kasztelanię oświęcimską swojemu bratankowi Mieszkowi Plątonogiem — księciu opolskiemu i panu na Raciborzu — nikt zapewne nie przeczuwał, że ten pozornie dynastyczny gest na długie wieki wyznaczy odrębną trajektorię dziejów tej ziemi.

Był to moment rozbicia dzielnicowego, kiedy Polska rozpadała się na coraz mniejsze udzielne władztwa, a granice między nimi przesuwały się zgodnie z wolą panujących. Kasztelania oświęcimska — strategicznie położona na styku szlaków handlowych, przy ujściu Soły do Wisły — stała się jednym z pionków w tej grze.

Oderwanie od ziemi krakowskiej miało jednak charakter wyłącznie administracyjny i polityczny. W wymiarze kościelnym ziemia oświęcimska pozostawała nadal pod jurysdykcją biskupa krakowskiego — i tak trwało przez ponad sześć stuleci, aż do reorganizacji diecezji w 1821 roku. Wierni chrzcili się, żenili i umierali w rytmie wyznaczanym przez Kraków, choć ich władcy coraz częściej patrzyli w stronę Opola, Cieszyna, a z czasem — Pragi i Wiednia.

1241 r. - Mongolski huragan

Rok 1241 zapisał się w dziejach całej Polski jako czas zagłady. Wojska mongolskie pod wodzą Batu-chana i Subutaja przetoczyły się przez kraj z zachodnich rubieży Azji aż po Śląsk, pozostawiając za sobą spalone wsie i wyludnione grody. Oświęcim nie ominął ten los — osada nad Sołą została zniszczona podczas tego najazdu.

Bitwa pod Legnicą w kwietniu 1241 roku nie zatrzymała mongolskiego marszu, lecz pozbawiła go sensu strategicznego. Najeźdźcy zawrócili na wschód, a Polska powoli podnosiła się z ruin. Na ziemi oświęcimskiej odbudowa musiała trwać kilka dekad — bo dopiero około 1272 roku odbudowane miasto doczekało się formalnej lokacji na prawie miejskim.

W pewnym sensie mongolski najazd stał się więc — paradoksalnie — jednym z pośrednich warunków powstania Oświęcimia jako miasta. Bez zniszczenia starej osady nie byłoby potrzeby budowania jej od nowa, tym razem według nowoczesnych, zachodnioeuropejskich wzorców miejskich.

ok. 1281 r. - Nowy podział, nowy zwierzchnik

Śmierć Władysława Opolskiego w 1281 roku zamknęła epokę jednego z najdłużej trwających i najsprawniej rządzonych księstw górnośląskich. Przez kilka dekad Władysław zdołał nie tylko skonsolidować rozległe Księstwo Opolsko-Raciborskie, lecz także nadać prawom miejskim blisko czterdzieści osad — wśród nich właśnie Oświęcim. Gdy umierał, zostawiał czterech synów: Mieszka, Kazimierza, Bolesława i Przemysława. I cztery przyszłe księstwa.

W ostatniej dekadzie XIII wieku ukształtowały się ostatecznie cztery samodzielne księstwa: cieszyńskie rządzone przez Mieszka, bytomsko-kozielskie w rękach Kazimierza, raciborskie Przemysława i opolskie, w którym władzę sprawował Bolesław. Ziemia oświęcimska, leżąca między rzekami Ostrawicą na zachodzie a Sołą na wschodzie, przypadła właśnie Mieszkowi — i wraz z Cieszynem weszła w skład jego nowego władztwa.

Cieszyn, noszący rangę kasztelanii i mieszczący się w centralnej części księstwa, został obrany na siedzibę księcia i stolicę podległych mu terenów. Sam Mieszko stał się założycielem linii Piastów cieszyńskich, panującej aż do 1653 roku.

Dla Oświęcimia był to znów tylko przystanek. Zapewne w 1315 r. nastąpił podział księstwa na części cieszyńską i oświęcimską wzdłuż rzeki Białej pomiędzy synów Mieszka — i miasto nad Sołą stało się wreszcie stolicą własnego, samodzielnego księstwa. 

1291 r., 3 września - Prawa potwierdzone i rozszerzone

Niespełna dwie dekady po pierwszej lokacji Oświęcim doczekał się dokumentu, który nie tylko potwierdzał jego status miejski, lecz znacząco go wzmacniał. 3 września 1291 roku miasto otrzymało rozszerzony przywilej — obejmujący nowe uprawnienia zarówno w sferze sądowniczej, jak i gospodarczej.

Potwierdzenie praw miejskich nie było w średniowieczu formalnością. Każda zmiana władcy — a ziemia oświęcimska zmieniała ich często — rodziła niepewność co do obowiązujących przywilejów. Mieszczanie musieli zabiegać o ich odnowienie, niekiedy płacąc za to konkretną cenę polityczną lub finansową. Kiedy jednak dokument trafiał w ich ręce, zyskiwali coś bezcennego: pewność prawną, na której można było budować interesy i planować przyszłość.

Nowe przywileje sądownicze oznaczały większą autonomię w rozstrzyganiu sporów wewnątrz miasta — mniej spraw trafiało przed oblicze książęcego urzędnika, więcej zostawało w gestii miejskiej ławy. Z kolei rozszerzenie uprawnień gospodarczych otwierało przed oświęcimskimi kupcami i rzemieślnikami nowe możliwości — w świecie, gdzie każde prawo targowe czy przywilej składu oznaczały realne pieniądze i przewagę nad konkurencją z sąsiednich osad.

Był to dokument, który budował fundamenty pod przyszłą świetność miasta.

koniec XIII w. - Miasto na szlaku solnym

Przywileje potwierdzone w 1291 roku nie były tylko pergaminem z pieczęcią — szybko zaczęły przekładać się na realne życie gospodarcze miasta. Od końca XIII wieku Oświęcim był ważnym punktem na szlaku solnym — miał przywilej składowania i handlu solą wielicką najlepszej jakości, miał nawet swoje własne miary soli, zwane „bałwanami oświęcimskimi”. 

Sól była wówczas towarem strategicznym — konserwowała żywność, napędzała handel i wypełniała książęce skarbce. Oświęcim, leżący na skrzyżowaniu szlaków łączących Kraków ze Śląskiem, był do tej roli stworzony geograficznie. Miasto posiadało również przywilej sądowniczy, prawo do składowania i handlu ołowiem, prawo poboru opłat od dwóch mostów na Wiśle oraz utrzymywania komór celnych. 

Do tego dochodził jeszcze jeden, bardziej zaskakujący towar. Oświęcim znany był z handlu rybami, które dostarczano stąd nawet na królewski dwór w Krakowie. Miasto nad Sołą i Wisłą potrafiło czerpać zyski z każdego przepływającego przez nie dobra — i robiło to z rosnącą sprawnością.

ok. 1315 r. - Oświęcim stolicą własnego księstwa

1772 r. — Nowy cesarz, nowa epokaPo kilku dekadach funkcjonowania w cieniu Cieszyna ziemia oświęcimska doczekała się chwili, która na blisko półtora wieku nadała jej własną tożsamość polityczną. W wyniku podziału Księstwa Cieszyńskiego między synów księcia Mieszka, Oświęcim stał się stolicą nowego, samodzielnego księstwa — a jego pierwszym władcą został książę Władysław.

Był to twór osobliwy jak na ówczesne realia środkowoeuropejskie. Księstwo Oświęcimskie nie podlegało ani Koronie Polskiej, ani Królestwu Czech — funkcjonowało jako w pełni niezależny organizm polityczny, ze swoim dworem, własną mennicą i własną dynastią z piastowskiego rodu. Granica między nowym księstwem oświęcimskim a cieszyńskim biegła wzdłuż rzeki Białej — prosta linia, która na mapie wyglądała niepozornie, lecz w praktyce oznaczała początek odrębnej historii.

Dla samego miasta oznaczało to awans bez precedensu. Oświęcim przestawał być jednym z wielu grodów rozległego władztwa — stawał się centrum. Tu rezydował książę, tu bito monety, tu zbiegały się nitki lokalnej polityki i handlu. Świetność tego okresu zapisała się w murach zamku, który wznosił się nad Sołą jako widomy znak nowej godności miasta.

1327 r., 24 lutego - Hołd, który zmienił bieg historii

Zimowy dzień w Opawie przyniósł decyzję, której skutki oświęcimianie odczuwali przez ponad stulecie. Książę Jan, zwany Scholastykiem, ukląkł przed Janem Luksemburczykiem, królem czeskim, i złożył mu hołd lenny. Krótki gest, długie konsekwencje.

Był to ruch wynikający z zimnej kalkulacji politycznej, nie ze słabości. Środkowoeuropejska szachownica XIV wieku wymagała od małych księstw jasnego opowiedzenia się po czyjejś stronie — trwanie w pełnej niezależności było luksusem, na który stać było tylko najpotężniejszych. Luksemburczykowie, władający Czechami od 1310 roku, szybko wyrośli na dominującą siłę regionu. Scholastyk wybrał ich parasol ochronny.

Cena była jednak wyraźna. Księstwo Oświęcimskie stawało się odtąd lennem Korony Czeskiej — zobowiązanym do lojalności, militarnego wsparcia i politycznego podporządkowania. Kolejni książęta oświęcimscy zachowali co prawda sporą autonomię wewnętrzną, lecz w sprawach kluczowych musieli oglądać się na Pragę, nie na Kraków.
Ten zwrot ku zachodowi trwał ponad sto lat — aż do 1457 roku, gdy książę Jan IV sprzedał wyczerpane wojnami i długami księstwo polskiemu królowi Kazimierzowi Jagiellończykowi. Hołd złożony w Opawie okazał się zatem epizodem zamkniętym — ale epizodem, który na długo wyznaczył kierunek politycznych wiatrów nad Sołą.

I poł. XIV w. - Dominikanie w Oświęcimiu

Nowy władca nowego księstwa zadbał nie tylko o politykę i handel. Pierwszy rezydujący w Oświęcimiu książę piastowski — Władysław, razem ze swoją żoną Eufrozyną, uposażył i prawdopodobnie ukończył budowę murowanego kościoła i klasztoru dla zakonu dominikanów, rozpoczętą przez swego ojca Mieszka I, księcia cieszyńskiego.

Był to gest o wymiarze symbolicznym i praktycznym zarazem. Sprowadzenie dominikanów — zakonu kaznodziejskiego, który szerzył się po Europie od początku XIII wieku — oznaczało wpisanie Oświęcimia w sieć intelektualnego i religijnego życia epoki. Był to czwarty z kolei klasztor tego zgromadzenia w Polsce. Dla miasta nad Sołą — nobilitacja niemała.

Zespół budynków składał się z orientowanego gotyckiego kościoła pod wezwaniem Świętego Krzyża z przylegającym do niego od południa dziedzińcem, otoczonym z pozostałych trzech stron budowlami klasztornymi. Z tego średniowiecznego kompleksu do dziś przetrwała gotycka Kaplica św. Jacka — skromna, ceglana, lecz niezwykle trwała pamiątka po książęcej fundacji. Oswiecim

1445 r., 19 stycznia - Podział księstwa

pocz. XVI w. — Pożar i odbudowaPonad stulecie po złożeniu hołdu lenny Janowi Luksemburczykowi Księstwo Oświęcimskie weszło w kolejny przełomowy moment — tym razem wewnętrzny. 19 stycznia 1445 roku nastąpił jego podział na trzy odrębne organizmy: księstwo oświęcimskie, zatorskie i toszeckie. Władcą okrojonego, lecz wciąż znaczącego Księstwa Oświęcimskiego został książę Jan IV.

Był to podział wymuszony logiką dynastyczną, dobrze znajomą Piastom — wielkie władztwa dzielono między synów i krewnych, a każdy chciał własnego tronu, choćby mniejszego. Dla samego Oświęcimia oznaczało to utratę części ziem, lecz zachowanie stołecznej godności.

Jan IV okazał się jednak władcą, który przeszedł do historii nie tyle z powodu tego, co zbudował, ile z powodu tego, co sprzedał. Zaledwie dwanaście lat po otrzymaniu księstwa — w 1457 roku — odstąpił je królowi polskiemu Kazimierzowi Jagiellończykowi. Podział z 1445 roku był zatem ostatnim akordem niezależności Oświęcimia przed jego powrotem w orbitę Polski.

1453–1454 r. - Preludium do końca

Ostatnie lata Księstwa Oświęcimskiego to historia człowieka, który przegrał z historią. W 1453 roku wojska króla polskiego oblegały Oświęcim. Na mocy układu zawartego 7 czerwca 1453 roku Jan IV przekazał zamek oświęcimski Janowi z Czyżowa, kasztelanowi krakowskiemu, zobowiązał się do uiszczenia wysokiego odszkodowania i złożenia hołdu Kazimierzowi IV Jagiellończykowi.

Hołd lenny na rzecz Korony Polskiej złożył w 1454 roku. Ze sprzedażą księstwa zwlekał jednak jeszcze trzy lata. Być może liczył na zmianę koniunktury politycznej. Być może po prostu ciężko mu było rozstać się z tronem, choćby już tylko tytularnym. Tak czy inaczej — kierunek był przesądzony.

1457 r., 21 lutego - Powrót do Polski

21 lutego 1457 roku w Gliwicach Jan IV wystawił dokument, w którym oznajmił, że za zgodą braci Wacława i Przemysława sprzedał królowi polskiemu za 50 000 grzywien Księstwo Oświęcimskie, w skład którego wchodziły: zamki Oświęcim i Wołek, miasta Oświęcim i Kęty oraz 45 wsi wraz ze wszystkimi kopalniami i topniami złota, żelaza, ołowiu, srebra i miedzi. 

Był to koniec epoki trwającej blisko półtora wieku — epoki piastowskich książąt, własnej mennicy i śląsko-czeskich lojalności. Oświęcim wracał do orbity polskiej, choć formalnie na razie tylko poprzez osobę króla, nie jako część Korony.

Cena zapłacona przez Kazimierza Jagiellończyka nie była symboliczna — 50 000 grzywien to suma, którą król wypłacał Janowi IV ratami przez wiele lat. Miasto i ziemia oświęcimska były warte tej inwestycji — strategiczne położenie na skrzyżowaniu szlaków, zamek, składy solne, sieć wsi i kopalń. 

Dla Oświęcimia był to jednak dopiero początek drogi powrotnej. Pełna inkorporacja do Korony Polskiej miała nastąpić dopiero w 1564 roku — ale to już kolejny rozdział tej historii.

Miasto królewskie i zabory (1457–1918)

pocz. XVI w. - Pożar i odbudowa

Pierwsze dekady po powrocie do Polski nie były dla Oświęcimia łaskawe. Na początku XVI wieku miasto dotknęła katastrofa, która stała się jednak impulsem do gruntownej odnowy. Po pożarze w 1503 roku na polecenie królewskie ówczesny starosta Jan Jordan dokonał odbudowy zniszczonego zamku. Król Aleksander Jagiellończyk zwolnił miasto od podatków na 15 lat i nakazał odbudowę całego zamku i fortyfikacji z systemem baszt oraz naprawę murów miejskich. Prace trwały do 1534 roku — i to właśnie z tego okresu pochodzi najstarsza zachowana do dziś część zamkowych murów.

1549 r. - Pierwsi osadnicy żydowscy

Rok 1549 to data niepozorna w kronikach — zaledwie wzmianka w miejskim inwentarzu. A jednak kryje w sobie początek jednego z najważniejszych rozdziałów w historii Oświęcimia.

Pierwsze informacje źródłowe o Żydach w Oświęcimiu pochodzą z 1549 roku — z miejskiego inwentarza dochodów, który odnotowuje ich obecność w północnej części miasta, w okolicach zamku.

Nie oznaczało to jednak, że Żydzi pojawili się w Oświęcimiu nagle. Ze względu na położenie na styku szlaków handlowych oraz bliskość z innymi centrami handlowymi, wśród kupców przybywających do Oświęcimia już wcześniej mogli znajdować się Żydzi, choć nie potwierdzają tego materiały źródłowe. Wcześniejszemu osadnictwu nie sprzyjali zresztą Piastowie oświęcimsko-zatorscy.

Dopiero zmiana zwierzchnika — i przejście miasta pod berło polskich Jagiellonów — otworzyła drzwi do stałego osadnictwa. W miastach królewskich nie obowiązywało bowiem prawo zabraniające Żydom zamieszkiwania, a Oświęcim stawał się właśnie takim miastem. Ta jedna wzmianka z 1549 roku zapowiadała wspólnotę, która przez kolejne stulecia miała nadać miastu nad Sołą wyjątkowy, wielokulturowy charakter.

1564 r., 25 lutego - Koniec księstwa, początek powiatu

1766 r. — Ostatnie potwierdzenie przywilejówZanim Zygmunt August przyłożył pieczęć do przywileju inkorporacyjnego, zdążył już w roku poprzednim podpisać zupełnie inny dokument. W 1563 roku, na domaganie się przez mieszczaństwo Oświęcimia ograniczenia praw dla Żydów, król nadał mieszczanom przywilej zabraniający osiedlania się w przyszłości nowym Żydom na terenie miasta. Napięcie między dwiema społecznościami narastało — a miasto stało właśnie u progu największej zmiany od półtora wieku. 

25 lutego 1564 roku na sejmie warszawskim Zygmunt August wydał przywilej inkorporacyjny, który zamykał rozdział trwający 107 lat. Ziemie dawnego Księstwa Oświęcimskiego oraz Księstwa Zatorskiego — wykupionego przez króla Jana Olbrachta już w 1494 roku — stawały się formalnie i definitywnie częścią Korony Polskiej. W latach 1564–1772 Oświęcim był zjednoczony z Rzecząpospolitą jako udzielny powiat śląski w województwie krakowskim, zachowując jednak pewne odrębności prawnoustrojowe. 

Zmiana miała też wymiar codzienny i symboliczny zarazem — językiem urzędowym nowego powiatu stawał się język polski, w czasie gdy w samym Królestwie Polskim wciąż dominowała łacina. Dla mieszkańców Oświęcimia było to nie tylko przesunięcie granicy na mapie, lecz realna zmiana tożsamości — z poddanych osoby króla stawali się obywatelami Korony.

Spokój nie trwał jednak długo. W połowie XVII wieku przez miasto przetoczyły się wojny szwedzkie, które zapoczątkowały długotrwały upadek gospodarczy Oświęcimia. Dawna świetność handlowego centrum nad Sołą odchodziła w przeszłość na kolejne dwa stulecia.

1588 r. - Fundament żydowskiego Oświęcimia

XVI wiek był bardzo pomyślny dla Oświęcimia. W obrębie murów miejskich znajdował się kościół parafialny z cmentarzem, rynek, ratusz i kościół dominikański. Miasto handlowało, rozbudowywało się i przyjmowało nowych mieszkańców. Wśród nich coraz wyraźniej zaznaczała swoją obecność społeczność żydowska, która od pierwszej wzmianki z 1549 roku systematycznie zakorzeniała się w północnej części miasta. 

W 1588 roku nadszedł moment przełomowy dla tej wspólnoty. Mieszczanin Jan Piotraszewski przekazał swój dom wraz z przyległościami pod synagogę i cmentarz żydowski. Był to gest, który w dosłownym sensie wyznaczył miejsce na mapie miasta — i w jego historii. W rejonie dzisiejszej ulicy Berka Joselewicza stanęła pierwsza synagoga drewniana, założono też cmentarz. Mieściły się tu również pozostałe instytucje niezbędne do funkcjonowania społeczności żydowskiej, która zajmowała się głównie handlem i dystrybucją soli bocheńskiej. 

To właśnie od tego miejsca i tego roku zaczął kształtować się żydowski Oświęcim — miasto w mieście, z własną synagogą, cmentarzem i rytmem życia wyznaczanym przez tradycję. Wspólnota, która przez kolejne trzy stulecia miała nadać Oświęcimiowi wyjątkowy, wielokulturowy charakter.

1636 r. - Królewski przywilej dla Gminy Żydowskiej

Pierwsze dekady XVII wieku były dla oświęcimskich Żydów czasem największego rozkwitu. Osiedleni przy ulicy Żydowskiej — dzisiejszej ulicy Berka Joselewicza — tworzyli prężną wspólnotę, która handlowała solą bocheńską, prowadziła szynki i pożyczała pieniądze. Miasto stawało się powoli jednym z ważniejszych centrów żydowskiego życia w regionie. Potrzebowało jednak formalnych gwarancji — i te nadeszły 10 marca 1636 roku.

Król Władysław IV Waza nadał w Krakowie Gminie Żydowskiej w Oświęcimiu przywilej, który regulował jej status w sposób dotychczas niespotykany. Dokument zapewniał Żydom prawo zamieszkiwania, posiadania domów i posesji — zarówno w obrębie murów miejskich, jak i poza nimi — oraz prawo korzystania z synagogi i cmentarza. To był krok daleko wykraczający poza wcześniejsze, niejednoznaczne ustalenia — jasna, pisemna gwarancja trwałości obecności żydowskiej w mieście.

Przywilej ten nabierał szczególnego znaczenia w kontekście narastających napięć. Niespełna dwadzieścia lat wcześniej oświęcimscy Żydzi stali się ofiarami rozruchów, które wymagały interwencji Sejmu Czterech Ziem — centralnego organu samorządu żydowskiego w Polsce. Królewska pieczęć na pergaminie była odpowiedzią na tę niepewność — i fundamentem, na którym gmina budowała swoją przyszłość przez kolejne dziesięciolecia.

Niewiele ponad dwie dekady później nadciągnął potop szwedzki, który obrócił w gruzy znaczną część tego, co zbudowano. Lecz właśnie ten przywilej — zachowany w archiwach — umożliwił odbudowę gminy po wojennym kataklizmie.

1655-1656 r. - Potop

Oświęcim wszedł w drugą połowę XVII wieku jako miasto handlowe z ambicjami. Wyszedł z niej jako zgliszcza. W 1655 roku Oświęcim został zajęty przez wojska szwedzkie, a już w grudniu tego samego roku odbity przez oddziały dowodzone przez Jana Torysińskiego. Walki nie zakończyły się jednak szybko — na początku 1656 roku Szwedzi ponownie wkroczyli do miasta, które zostało splądrowane i niemal doszczętnie spalone. Szukaj w Archiwach

Skala zniszczeń była porażająca. Z 500 domów ocalało zaledwie 20, a rzemieślników zostało tylko sześciu. Szwedzi poważnie uszkodzili również zamek oświęcimski. Miasto, które przez stulecia budowało swoją pozycję na szlakach solnych i handlowych, w ciągu kilku tygodni zostało cofnięte o generacje. Dzięki wcześniejszemu przywilejowi króla Władysława IV Wazy razem z odbudową miasta odrodziła się również oświęcimska społeczność żydowska — lecz sam Oświęcim przez kolejne dziesięciolecia nie mógł podźwignąć się z upadku.

1766 r. - Ostatnie potwierdzenie przywilejów

Sześć lat przed rozbiorami, gdy Rzeczpospolita chyliła się ku upadkowi, król Stanisław August Poniatowski znalazł jeszcze czas na Oświęcim. W 1766 roku potwierdził wszystkie przywileje, którymi cieszyli się oświęcimscy Żydzi — prawo zamieszkiwania, posiadania nieruchomości, korzystania z synagogi i cmentarza. Był to ostatni akt królewskiej opieki nad tą społecznością przed zmianą, która miała wywrócić do góry nogami cały polityczny porządek tej części Europy.

1772 r. - Nowy cesarz, nowa epoka
W wyniku pierwszego rozbioru Polski, dokonanego przez Austrię, Prusy i Rosję, Oświęcim wraz z całą ziemią oświęcimską i zatorską znalazł się w granicach Cesarstwa Habsburgów — jako część nowo powołanej prowincji zwanej Galicją i Lodomerią.Dla wyczerpanego potopem i dziesięcioleciami zastoju miasta była to zmiana radykalna, choć początkowo nieodczuwalna w codziennym życiu. Cesarz Franciszek II potwierdził wszystkie dawne przywileje, a Oświęcim zachował swój municypalny charakter i dotychczasowe prawa. Zmieniło się jednak wszystko inne — język urzędowy, system prawny, hierarchia władzy i kierunek ekonomicznych zależności. Kraków przestał być centrum administracyjnego świata oświęcimian — zastąpił go Wiedeń.Miasto wchodziło w nową epokę z bagażem ponad stu lat zapaści. Na początku XIX wieku posiadało zaledwie dwa tysiące mieszkańców — tyle co w średniowieczu. Habsburgowie zastali nie prężne miasto handlowe, lecz prowincjonalną mieścinę z ruinami dawnej świetności. Dopiero kolej miała to zmienić.
1793 r. - Habsburski certyfikat dla starego miasta
Pierwsze dwie dekady pod berłem Habsburgów nie były dla Oświęcimia czasem szczególnej łaski. Dla ziem polskich pierwsze osiemdziesiąt lat rządów austriackich okazało się porażką — zaborcy stosowali typową politykę kolonialną, pobierając podatki i rekrutów do wojska, lecz zapominając o inwestycjach. Miasto nad Sołą, wciąż nieodbudowane po zniszczeniach potopu szwedzkiego, wchodziło w nową epokę z bagażem ponad stu lat zapaści.W 1793 roku nadszedł jednak sygnał, że nowy zwierzchnik dostrzega Oświęcim na swojej mapie. Cesarz Franciszek II potwierdził miastu wszystkie przywileje nadane przez poprzednich władców — od średniowiecznych praw miejskich po królewskie nadania z czasów Jagiellonów i Wazów. Co więcej, rozszerzył je o prawo do dwunastu jarmarków rocznie — istotny przywilej handlowy, który mógł tchnąć nieco życia w uśpioną gospodarkę miasta.Tego samego roku Oświęcim otrzymał dwa symbole nowej tożsamości: tytuł miasta municypalnego, potwierdzający jego odrębny status administracyjny w ramach galicyjskiej biurokracji, oraz nowy herb — wizualne świadectwo habsburskiej pieczęci nad miastem o piastowskich korzeniach.Był to gest o wymiarze raczej symbolicznym niż praktycznym. Prawdziwa zmiana miała nadejść dopiero kilkadziesiąt lat później — wraz z żelazną nitką kolei, która przepasała Oświęcim i wyrwała go z wielowiekowego letargu.
1804 r. - Pierwsza fabryka Oświęcimia

Historia zaczęła się od miłości. W drugiej połowie XVIII wieku Simon Haberfeld, żyjący w słowackim mieście Tura Luka, udał się w odwiedziny do przyjaciela. Poznał wówczas oświęcimiankę Jachetę Reider, z którą postanowił związać się na resztę życia. Osiedli w Oświęcimiu. Owocem tego związku był Jakob — i to on w 1804 roku zapisał się w historii miasta jako twórca jego pierwszego zakładu przemysłowego.

Na tzw. podzamczu, tuż obok jednego z najstarszych zamków w Polsce, powstała Parowa Fabryka Wódek i Likierów — jeden z pierwszych tego typu zakładów w Polsce. Trunki wytwarzano na bazie naturalnych soków i owoców, wlewając je do szklanych lub porcelanowych butelek z oryginalnymi etykietami. Fabryka mogła pochwalić się ponad czterdziestoma gatunkami wódek, likierów, rumów i starki. Specjałami były między innymi „Zgoda”, „Basztówka”, „Zamkowa” i „Wiśniówka”. 

Firma rozrastała się przez kolejne pokolenia. W trakcie I wojny światowej trunek „Kaizerschütze” był częścią ekwipunku każdego żołnierza austriackiego. Haberfeldowie eksportowali swoje wyroby do Włoch, Austrii, Niemiec i Węgier, zdobywając nagrody na międzynarodowych wystawach. Alfons Haberfeld, wnuk założyciela, był jedynym oświęcimskim udziałowcem pierwszej polskiej fabryki samochodów „Oświęcim-Praga” — jeździli nią Jan Kiepura i Wojciech Kossak.

Niemal 140-letnią historię firmy zakończył tragiczny czas okupacji. Rodzina Haberfeldów zginęła w obozach zagłady. Fabrykę znacjonalizowano, budynek popadł w ruinę i zawalił się w 2003 roku. Dziś w tym miejscu działa Muzeum Wódki 1804, przywracające pamięć o jednej z najbardziej zasłużonych rodzin żydowskiego Oświęcimia.

II połowa XIX w. - Żelazna nitka wyrywa miasto z letargu

Przez ponad sto lat od zniszczeń potopu szwedzkiego Oświęcim dreptał w miejscu — prowincjonalna mieścina na galicyjskim peryferiach, z ledwie dwoma tysiącami mieszkańców i bladym wspomnieniem dawnej handlowej świetności. Zmieniło to wszystko żelazo i para.

1 marca 1856 roku przez Oświęcim przejechał pierwszy pociąg Cesarsko-Królewskiej Uprzywilejowanej Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda, na odcinku Czechowice–Trzebinia, stanowiącym część linii z Krakowa do Wiednia. Inicjatorem budowy całej trasy był baron Salomon Rothschild — jeden z najbogatszych ludzi ówczesnej Europy. Tłumy oświęcimian witały pierwszy skład z niedowierzaniem i entuzjazmem. Miasto zyskało połączenie ze stolicą cesarstwa i z Krakowem.

To był dopiero początek. W 1864 roku uruchomiono odcinek Oświęcim–Mysłowice, będący częścią tzw. linii pruskiej prowadzącej przez Katowice do Wrocławia, a w 1884 roku wybudowano bezpośrednią linię do Krakowa Podgórza. Oświęcim stał się trójstronnym węzłem kolejowym — połączonym jednocześnie z Wiedniem, Wrocławiem i Krakowem.

O randze węzła świadczył okazały, jak na tamte czasy, gmach dworcowy, który powstał w drugiej połowie XIX wieku na terenach ówczesnej Brzezinki. Rangę tę potwierdził sam cesarz — w 1880 roku na dworzec w Oświęcimiu przybył Franciszek Józef I. Cesarska wizyta nie była przypadkiem: Oświęcim wyrósł na jedno z ważniejszych miejsc na kolejowej mapie Galicji. 

Kolej zmieniła miasto dosłownie i w przenośni. Przyciągnęła inwestorów, robotników i nowych mieszkańców. Przy torach zaczął rosnąć przemysł. Oświęcim, który jeszcze na początku XIX wieku liczył niewiele ponad dwa tysiące mieszkańców, wchodził w nowe stulecie jako miasto z prawdziwego zdarzenia.eszkańców, wchodził w nowe stulecie jako miasto z prawdziwego zdarzenia.

1863 r., 23 sierpnia - Miasto w ogniu

Tego letniego dnia Oświęcim obudził się jako miasto, a zasnął jako zgliszcza. 23 sierpnia 1863 roku wybuchł pożar, który w ciągu kilku godzin strawił dwie trzecie zabudowy — i na długo wypalił się w zbiorowej pamięci mieszkańców.

Ogień nie oszczędzał ani biednych, ani bogatych. Spłonął ratusz — serce miejskiej administracji, symbol władzy samorządowej. Płomienie dosięgły górnej części kościoła parafialnego, który przez stulecia był niemym świadkiem miejskich chrztów, pogrzebów i świąt. Runęły dwie synagogi — centra żydowskiego życia duchowego i społecznego, przy których modliły się dziesiątki rodzin z oświęcimskiej gminy.

Nie był to pierwszy pożar w historii Oświęcimia — miasto gorzało już wielokrotnie, bo drewniana zabudowa i letnia susza to połączenie zawsze groźne. Lecz skala zniszczeń z 1863 roku była wyjątkowa. Miasto, które właśnie zaczęło odczuwać ożywczy wpływ kolei i budzić się z wieloletniego letargu, zostało cofnięte o kilkadziesiąt lat w ciągu jednej doby.

Odbudowa trwała latami. Nowy ratusz stanął dopiero w latach 1872–1875. Miasto korzystało jednak z lekcji, którą wyciągnął Kraków po swoich pożarach — w 1874 roku powołano do życia Ochotniczą Straż Pożarną, która miała strzec, by taka katastrofa się nie powtórzyła. Powtórzyła się mimo to w 1881 roku — lecz to już kolejny rozdział tej historii.

1881 r., 23 czerwca - Ogień po raz trzeci

Zaledwie osiemnaście lat po poprzedniej katastrofie Oświęcim znów stanął w ogniu. 23 czerwca 1881 roku wybuchł kolejny wielki pożar — jakby miasto nie mogło się wyrwać z błędnego koła zniszczeń i odbudowy, które trwało od stuleci.

Tym razem płomienie uderzyły w samo serce miejskiej tkanki. Spłonęła część kościoła parafialnego — tej samej świątyni, którą ledwo zdołano odbudować po pożarze z 1863 roku. Ogień pochłonął też plebanię, wikarówkę, budynek szkolny i szpitalny. Zniszczeniu uległo przeszło pięćdziesiąt zabudowań — całe kwartały, które zdążyły już powstać z gruzów poprzedniej katastrofy.

Ironią losu był fakt, że powołana zaledwie siedem lat wcześniej Ochotnicza Straż Pożarna — założona właśnie po to, by nie dopuścić do podobnych tragedii — nie zdołała powstrzymać żywiołu. Drewniana zabudowa, letnia susza i wiatr to połączenie, z którym trudno się było zmierzyć nawet najlepiej zorganizowanym strażakom epoki.

Pożar z 1881 roku był ostatnim tak wielkim kataklizmem w historii przedwojennego Oświęcimia. Miasto odbudowywało się po nim już w innym rytmie — szybszym, bo napędzanym przez rosnący przemysł i kolejowy węzeł, który przyciągał inwestorów i nowych mieszkańców. Murowana zabudowa, która stopniowo zastępowała drewniane domy, stawiała coraz skuteczniejszy opór kolejnym pożarom.

1888 r. - Przemysł wchodzi do miasta

Pożary z 1863 i 1881 roku paradoksalnie przyspieszyły przemianę Oświęcimia — drewniane domy ustępowały murowanym kamienicam, a miasto coraz śmielej patrzyło w stronę przemysłu. W 1888 roku powstał kolejny zakład, który na dziesięciolecia wpisał się w gospodarczy krajobraz miasta — Fabryka Tektury Dachowej, Produktów Chemicznych i Asfaltu Emila Kuźnickiego.

Był to zakład nowoczesny jak na galicyjskie realia końca XIX wieku — łączący produkcję materiałów budowlanych z chemią przemysłową. Tektura dachowa i asfalt to towary, na które w epoce intensywnej odbudowy i urbanizacji był stały, pewny popyt. Oświęcim, węzeł kolejowy łączący Kraków z Wiedniem i Katowicami, był do takiej produkcji wymarzonym miejscem — surowce i gotowe wyroby można było sprawnie transportować we wszystkich kierunkach.

Fabryka przetrwała próbę czasu. W latach 1918–1928 zatrudniała pracowników biurowych, a na jej czele stał dyrektor — co świadczy o tym, że z małego zakładu przerodziła się w sprawnie zarządzane przedsiębiorstwo. Firma Kuźnickiego stała się jednym z filarów oświęcimskiego przemysłu okresu międzywojennego, działając obok fabryki Haberfelda i późniejszej Agrochemii jako dowód na to, że miasto nad Sołą potrafiło budować coś trwałego — nie tylko odbudowywać to, co ogień zabrał.

1905 r. - Agrochemia i ród, który zapisał się w historii

Na początku XX wieku oświęcimski przemysł wzbogacił się o kolejny zakład, który na dziesięciolecia stał się częścią miejskiego krajobrazu. Abraham Eber i jego przyrodni brat Józef Schönker założyli Fabrykę Nawozów Sztucznych pod nazwą A. E. Schönker — późniejszą Agrochemię, wytwórnię nawozów i innych przetworów chemicznych, wyposażoną we własną bocznicę kolejową łączącą ją z głównym węzłem.

Za nazwą kryła się rodzina, która od połowy XIX wieku głęboko wrosła w tkankę Oświęcimia. Kolejne pokolenia Schönkerów przyczyniały się do finansowego i kulturalnego rozwoju miasta, zasiadały w radzie miejskiej, angażowały się w życie gminy żydowskiej i Oświęcimskiej Kasy Oszczędności. Byli jednym z filarów wielokulturowego Oświęcimia — zaprzyjaźnionym zarówno z Żydami, jak i chrześcijanami. 

Fabryka przetrwała pokolenia. Syn Józefa, Leon — malarz i społecznik — przejął ją w dwudziestoleciu międzywojennym. Gdy we wrześniu 1939 roku Niemcy wkroczyli do Oświęcimia, to właśnie Leonowi powierzono stanowisko przewodniczącego Gminy Żydowskiej. Założył wówczas Biuro Emigracji Żydów do Palestyny — ostatnią szansę na ocalenie, która wobec obojętności świata spaliła na panewce. Rodzina Schönkerów cudem przeżyła wojnę. Po wyzwoleniu Leon wrócił do Oświęcimia, odbudował Agrochemię i zaangażował się w pomoc ocalałym. W 1949 roku komuniści skonfiskowali fabrykę i uwięzili go w ramach walki z prywatną przedsiębiorczością. 

Historia Agrochemii i Schönkerów to w miniaturze historia całego żydowskiego Oświęcimia — zbudowana przez pokolenia ciężką pracą, zniszczona przez wojnę i ideologię, ocalała tylko we wspomnieniach.

1910 r., 1 lipca - Oświęcim znów centrum powiatu
Decyzja zapadła na szczytach habsburskiej biurokracji. 24 maja 1910 roku cesarz Franciszek Józef wydał postanowienie o powołaniu starostwa oświęcimskiego, które rozpoczęło działalność 1 lipca 1910 roku w biurach na zamku. Pierwszym starostą oświęcimskim został Ludwik Wykowski.Nowy powiat nie powstał z niczego. Utworzono go przez wyłączenie z powiatu bialskiego powiatu sądowego oświęcimskiego oraz wyłączenie powiatu sądowego zatorskiego z powiatu wadowickiego i połączenie ich w nowy organizm administracyjny. Była to decyzja logistycznie uzasadniona — dwa historycznie i gospodarczo powiązane obszary dawnych księstw oświęcimskiego i zatorskiego znalazły się wreszcie pod wspólnym dachem.Dla Oświęcimia oznaczało to powrót rangi, którą miasto utraciło kilkadziesiąt lat wcześniej. W 1866 roku zlikwidowano bowiem poprzedni Urząd Powiatowy w Oświęcimiu, a jego terytorium włączono do powiatu bialskiego — i przez ponad cztery dekady miasto funkcjonowało jako ośrodek administracyjnie podrzędny wobec Białej. Teraz odzyskiwało własne starostwo, własnego starostę i wszystkie instytucje, które za tym szły.Zamek — pamiętający czasy piastowskich książąt i królewskich starostów — znów stał się siedzibą władzy. Tym razem habsburskiej, lecz sprawowanej przez polskich urzędników w polskim języku. Do końca zaborów zostały już tylko osiem lat.
1915-1916 r. - Pierwsze świeckie gimnazjum
Trwała I wojna światowa, front przetaczał się przez Galicję, a Oświęcim — mimo wojennej zawieruchy — otwierał nową szkołę. W roku szkolnym 1915–1916 rozpoczęło działalność Prywatne Gimnazjum Koedukacyjne, które z czasem przyjęło imię księdza Stanisława Konarskiego — dziś działające jako Liceum Ogólnokształcące im. Konarskiego.Początki były skromne jak na instytucję, która miała przetrwać ponad sto lat. Uczono się na krańcu miasta, koło cmentarza, w małym domeczku, w którym pod katedrą chowało się węgiel w zimie. Dwie klasy rano, dwie po południu — w warunkach, które dziś trudno sobie wyobrazić. A jednak szkoła działała, przyjmując uczniów z Oświęcimia i okolic, którzy ukończyli wyższe klasy szkoły powszechnej.Warto odnotować, że miasto miało już wcześniej szkołę średnią — jesienią 1900 roku salezjanie otworzyli przy ulicy Kęckiej Gimnazjum Męskie im. Ks. Bosko, które było pierwszą szkołą średnią w Oświęcimiu. Była to jednak placówka wyznaniowa i wyłącznie dla chłopców. Gymnasium z 1915 roku było czymś innym — świeckim, koedukacyjnym i otwartym dla całej młodzieży powiatu, bez względu na wyznanie czy płeć. W wielokulturowym Oświęcimiu, gdzie obok Polaków żyły tysiące Żydów, miało to znaczenie nie do przecenienia.Pierwszym dyrektorem szkoły był F. Tobiczyk, który kierował nią od 1915 do 1925 roku. Nowy gmach szkolny — świadectwo rosnącej rangi placówki — poświęcono uroczyście 20 listopada 1932 roku.
1917-1918 r. - Nowe Miasto na Zasolu

Oświęcim od stuleci leżał na skrzyżowaniu szlaków — handlowych, kolejowych, a w czasach habsburskich także emigracyjnych. Przez miasto przewijało się wiele osób — Polaków, Żydów, Ukraińców, Słowaków — chcących wyjechać na stałe za granicę lub znaleźć tam sezonową pracę. W obliczu tego ruchu władze w Wiedniu postanowiły działać. W 1916 roku rząd austriacki kupił pas ziemi w południowo-zachodniej części Oświęcimia i rozpoczął budowę stacji kontrolnej dla wychodźców.

Na tzw. Łazach, na lewobrzeżnym Zasolu, wyrosło zupełnie nowe osiedle. W 1917 roku gotowe były już 22 budynki murowane, w tym osiem piętrowych, około 50 baraków drewnianych, a także szpital, łaźnia, piekarnia i giełda pracy. Mieszkańcy zaczęli nazywać je „Barakowym”, „Nowym Miastem” lub „Oświęcimiem III”.

Kiedy jednak Polska odzyskała niepodległość w 1918 roku i granice przesunęły się daleko na zachód, stacja emigracyjna straciła sens. W kompleksie drewnianych baraków umieszczono Polaków wypędzonych z przygranicznego Zaolzia przez rząd Czechosłowacji, zaś nieco później w barakach murowanych utworzono koszary wojskowe. Lokalna ludność zaczęła nazywać zaolziańskich przybyszów „barakciorze” — i nazwa ta przylgnęła do nich na długie lata.

Historia osady barakowej na Zasolu ma jednak mroczny epilog. Gdy w 1940 roku naziści szukali miejsca na obóz koncentracyjny, zwrócili uwagę właśnie na oświęcimskie budynki pokoszarowe, nadające się do adaptacji. Dodatkowym atutem był duży węzeł kolejowy, a teren znajdował się na skraju miejscowości, za Sołą, co zapewniało niezbędną izolację. To tu powstał KL Auschwitz.