
Martwe Zło: Ogień – nowy rozdział kultowej serii horrorów w Planet Cinema w Oświęcimiu
Rodzinne spotkanie. Coraz mniej żywych. I coś, co płonie – dosłownie i w przenośni. Martwe Zło wraca, i tym razem jest gorąco.
Szósta odsłona, nowy reżyser, stara groza
„Martwe Zło: Ogień” (ang. Evil Dead Burn) to szósty film z kultowej serii zapoczątkowanej przez Sama Raimiego w 1981 roku. Tym razem za kamerą staje Sébastien Vaniček — francuski reżyser, który zwrócił na siebie uwagę horrorem Infested (2023), okrzykniętym jednym z największych zaskoczeń gatunku ostatnich lat. Raimi i producent Rob Tapert wybrali go po obejrzeniu tamtego filmu — i dali mu pełną twórczą swobodę. Wygląda na to, że nie pożałowali.
Film jest samodzielną kontynuacją — nie trzeba znać poprzednich części, żeby go zrozumieć, choć fani serii znajdą tu mnóstwo smaczków. Scenariusz napisał Vaniček wspólnie z Florentem Bernardem. Zdjęcia kręcono w Nowej Zelandii.
Rodzinne spotkanie z demonem w tle
W centrum historii znajduje się Alice — kobieta, która po stracie męża szuka oparcia u jego rodziny. Spokojny pobyt szybko zamienia się w koszmar, gdy jeden po drugim członkowie rodziny zaczynają się przemieniać w opętane przez demony Deadity. Alice odkrywa przy tym, że śluby złożone za życia — mogą przetrwać nawet śmierć.
W roli głównej Souheila Yacoub — francuska aktorka algierskiego pochodzenia, znana dotąd głównie z produkcji europejskich. U jej boku Hunter Doohan (znany z Wednesday i Stranger Things) oraz Luciane Buchanan, Tandi Wright i Maude Davey. Sam reżyser zapowiedział, że chciał stworzyć „trzewny, sensoryczny film, który uderza widza w żołądek” — i że widzowie mają wychodzić z sali fizycznie wyczerpani.
Dla kogo ten seans?
Jeśli przeżyłeś poprzednie odsłony Martwego Zła i wracasz po więcej — jesteś w domu. Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z serią — ten film jest dobrym punktem startowym, bo twórcy zadbali o samodzielność fabuły. Osoby wrażliwe na ekstremalną przemoc i gore powinny jednak wziąć pod uwagę, że seria nigdy nie szczędziła widzom widoków — i tym razem ma być jeszcze intensywniej. Film trwa 110 minut i ma kategorię R.
Film w tracie pisania artykuł znajduje się w aktualnym repertuarze kina Planet Cinema w Oświęcimiu

Oceny i informacje o filmie na podstawie zagranicznych
serwisów filmowych.
