
Żukiem z 1996 roku aż do Maroka. Oświęcimska załoga na charytatywnym Złombolu
Trzydziestoletni Żuk, ponad 3000 kilometrów, dwa kontynenty i sześć osób z głową pełną dobra — tak wygląda przepis na najbardziej szaloną wakacyjną wyprawę tego lata. Oświęcimska załoga wzięła udział w jubileuszowym Złombolu i dojechała starym Żukiem aż do Maroka, żeby pomóc dzieciom z domów dziecka.
Złombol to kultowy rajd charytatywny, który od 2007 roku łączy dwie rzeczy: miłość do wysłużonych aut z dawnego bloku wschodniego i pomaganie najmłodszym. Uczestnicy pokonują tysiące kilometrów Polonezami, Fiatami 126p, Skodami czy właśnie Żukami, a warunkiem startu jest zebranie pieniędzy — w stu procentach przeznaczanych na dzieci z domów dziecka. Przez niemal dwie dekady rajd uzbierał już ponad 22 miliony złotych.
Tegoroczna, dwudziesta edycja była wyjątkowa — po raz pierwszy w historii meta stanęła w Afryce, w marokańskim Ras el Ma. Załogi wystartowały spod Stadionu Śląskiego w Chorzowie i ruszyły w liczącą ponad 3000 kilometrów trasę przez Europę, z przeprawą przez Cieśninę Gibraltarską.

Żuk z 1996 roku oświęcimskiej załogi podczas charytatywnego rajdu Złombol 2026 w drodze do Maroka | Drobne naprawy w trasie | foto własne
Sześcioro ludzi i jeden Żuk
W tym barwnym korowodzie znalazła się także oświęcimska załoga, jadąca pod barwami dwóch teamów — PoŻUKiwaczy Przygód i Żelaznych fedrowników. Podróżują Żukiem z 1996 roku, który na liczniku ma 81 500 kilometrów. W środku sześć osób: Martynka i Janusz z Oświęcimia oraz Sławek, Marika, Kasia i Grześ z Wiskitek koło Żyrardowa.

Żuk z 1996 roku oświęcimskiej załogi podczas charytatywnego rajdu Złombol 2026 w drodze do Maroka | Postój we Francji | foto własne
Dla części ekipy to żadna nowość — panowie jadą Złombolem już szósty raz, wcześniej mierzyli się z trasą Fiatami 126p. Dziewczyny natomiast ruszyły w tę przygodę po raz pierwszy. Wyprawę w całości finansują z własnej kieszeni — na cel charytatywny idzie każda zebrana złotówka.

Żuk z 1996 roku oświęcimskiej załogi podczas charytatywnego rajdu Złombol 2026 w drodze do Maroka | Hiszpania | foto własne
„Muchy latają w Żuku, więc jedziemy już dość długo”
Załoga wyruszyła 26 czerwca, a na mecie w Maroku zameldowała się 2 lipca. Łącznie pokonali około 3200 kilometrów, spędzając za kierownicą średnio po dwanaście–piętnaście godzin dziennie.

Żuk z 1996 roku oświęcimskiej załogi podczas charytatywnego rajdu Złombol 2026 w drodze do Maroka | Przeprawa promowa | foto własne
Ile dokładnie czasu przesiedzieli w aucie? Tego sami nie wiedzą — i opowiadają o tym z humorem, który najlepiej oddaje klimat takiej wyprawy.
— Nie liczyliśmy, ile siedzimy w sumie w samochodzie, bo mamy wrażenie, że jedziemy cały czas. Muchy latają w Żuku — więc musi być już dość długo — napisał nam Janusz.
W chwili, gdy pisaliśmy ten tekst, ekipa była już w drodze powrotnej — o północy mieli prom z Tangeru do Tarify z powrotem na kontynent. A zbiórka, jak podkreśla Janusz, wciąż trwa.
To jedna z tych historii, które pokazują, że wielkie rzeczy nie potrzebują wielkiego sprzętu — czasem wystarczy stary Żuk, paczka zapaleńców i chęć zrobienia czegoś dobrego. Oświęcim może być z tej załogi dumny.

Upragniona meta, od lewej: Martynka, Janusz, Sławek, Marika, Kasia, Grześ | foto własne
Jak wesprzeć zbiórkę
Zbiórka wciąż trwa, a każda złotówka trafia w całości do dzieci z domów dziecka. Załoga prowadzi ją w dwóch skarbonkach na platformie Siepomaga.pl:
- PoŻUKiwacze Przygód — siepomaga.pl/pozukiwacze-przygod-pzd90464
- Żelaźni fedrownicy — siepomaga.pl/zelazni-fedrownicy-ery27198
Źródła: relacja załogi (materiał własny), zlombol.pl
